poniedziałek, 26 stycznia 2015

37. Łysa perspektywa

Gdy wypadły mi włosy wydawało mi się, że nie będę miała oporów przed ujawnianiem swojego tymczasowego defektu przed obcymi.
Moją pewnością siebie zachwiała rozmowa odbyta już kilka tygodni temu z przemiłą amazonką, prowadzącą sklep z perukami (i nie tylko).

Siedzę sobie w salonie, w ustronnym pokoiku, na wygodnym fotelu, mierząc kolejne sztuczne włosy, które upodabniają mnie do dziwnych, nienaturalnych przebierańców...
Pani wychodzi w poszukiwaniu czegoś bardziej odpowiedniego dla mnie...
W tym czasie moja Mam zapala sztuczne światło, bo dzień pochmurny i ledwo co widać...
Wchodzi Pani i ostrzegającym głosem napomina, że światło zapalone, że z zewnątrz przez dużą szybę przechodnie wszystko zobaczą! Więc ja z uśmiechem odpowiadam, że mi to zupełnie nie przeszkadza!
Pani tłumaczy, że nie chodzi jej tylko o mnie. Że na zewnątrz może przechodzić wstydliwa Pani z podobnym problemem i gdy zorientuje się, że takie warunki panują u niej w salonie, nigdy nie wejdzie, nie przymierzy, nie kupi...
Zaczyna opowieść, że zna to wszystko z autopsji, bo od 15 lat też bez piersi, też przeszła chemie, bezwłose stany... i że ona też raczej do nieprzejmujących się należała. Ale... nie tylko na sobie przepraktykowała, że ludzie nie lubią mieć stawianych przed oczami smętnych obrazków, ludzi epatujących swoją chorobą, ułomnością. Że budzi to złość, irytację, a czasem nawet agresję.
I, że mimo otwartej postawy, z takimi ewentualnościami też muszę się liczyć.
Wydało mi się wtedy, że Pani mówi chyba o sytuacjach sprzed 15 lat, że teraz jest co innego, ludzie są bardziej otwarci, tolerancyjni...

Niemniej... tego samego dnia, swój turban, mimo, że grzałam się już przeokrutnie zdjęłam dopiero na swoim szpitalnym łóżku, a nie w korytarzu. Wciąż miałam w pamięci brzmiące słowa Pani ze sklepu. Wciąż analizowałam kogo mogłabym obrazić/porazić/zirytować swoją łysą głową.
Dziś, gdy wchodzę do sklepu w ciepłej czapce i zaczyna mi ciurkiem płynąć pot po karku i plecach zdarza mi się zdjąć czapkę, pod którą nie ma innego nakrycia. I wiecie co? Wciąż pamiętam tą rozmowę. Czuję się nieswojo, głupio, jak gdybym zdjęła gacie na środku sklepu i wrzasnęła "ludzie patrzcie! goła DUPAAAAA!"
wiem, że to głupie, czuję to całą sobą. Mam wewnętrzne przekonawnie, że robię coś zupełnie naturalnego, jak 95% ludzi wchodzących do sklepu, po prostu zdejmuję czapkę.
A jednak mi głupio, goło... Wolę schylić głowę, nie patrzeć nikomu w oczy. Boję się, że zobaczę głupi uśmiech, dziwne spojrzenie, zakłopotanie. Nie chcę nikogo kłopotać.
Dopiero w samochodzie wypytuję Męża czy się gapią, czy coś szepczą... Nie, zupełnie nie, nic się nie stało... ulga.
Dacie wiarę, że nie należę ani od osób nieśmiałych?
Tak, punkt widzenia zależy jednak od miejsca siedzenia!


8 komentarzy:

  1. Nie przejmuj się! Głowa do góry, patrz ludziom prosto w oczy, jesteś dzielna i jesteś piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się. żyj swoim życiem i nie pozwól by czyjas perspektywa przycmila twoje poczucie bezpieczenstwa i akceptacji samej siebie. to troche tak jak z
      macierzystwem...w mediach kreuje sie
      obraz sielankowego macierzystwa a
      powszechnie wiadomo ze wszystko ma
      swoje blaski i cienie...zycie trzeba brać takie
      jakie jest i trzeba miec odwage zyc zgodnie ze soba. jesli masz odwage pokazac lysa
      glowe to niech nikt nie próbuje ci tego
      odebrać .. ja nie czulabym sie urazona. ja
      bym poczula zainteresowanie i podziw i
      poszlabym za ta refleksja by nauczyc sie
      lepiej radzic z tym z czym przyszlo mi sie
      zmierzyc...bądź sobą:-)
      S.Z.

      Usuń
  2. Cóż, ja nie epatowałam golizną. I nie w związku z ewentualną agresją czy irytacją "zdrowych" czy "chorych". Myślę, że raczej w związku z litością, żalem i udręczeniem w oku zdrowych wobec mojej choroby a w rezultacie wobec mojej "golizny". A to wtedy najmniej mi było potrzebne. Swoją drogą jako " reaktywowana" zdrowa obserwuje niesamowite zjawisko. Jak sama przejdziesz przez stadium "peruka" zauważysz nagle jak wiele kobiet z podobnym problemem jest wokół nas..w autobusach, tramwajach. To naprawdę powszechne zjawisko. A może tylko mnie wyostrzył się wzrok w obliczu choroby. Bądź silna. To minie a potem będziesz to wspominała jak zły sen, z którego szybciutko się wybudziłaś. emka

    OdpowiedzUsuń
  3. A co jest złego w gołęj dupie? Każdy ma ;) Niech się wstydzi ten co widzi, a Ty masz o siebie dbać a nie przegrzewać i narażać na przeziębienie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki! nie wątpię, że wszystko pomyślnie się potoczy.
    PS. Mam siostrę Idę i Mamę, co 5 lat temu wygrała z rakiem piersi :-)
    Ślę pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż za kombinacja :-) dobrze wróży!

      Usuń
  5. Ida nie dajmy się zwariować!! a czy osoba bez nogi ma sobie ją doprawić by innym było milej i żeby się nie gapili?? to ich sprawa co sobie myślą, na to nie masz wpływu. Ale najważniejsze jest jak ty się z tym czujesz,jak się komuś nie podoba to fora ze dwora.U nas panuje kompletny brak tolerancji i akceptacji tego co inne,możemy mieć tylko nadzieję, że to się kiedyś zmieni dzięki takim odważnym kobitkom jak ty-mi było wiecznie zimno w czerep ;)w domu nosiłam takie cienkie kondomy hihihi -jak znajdę zdjęcie to Ci wyśle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam tak na początku, teraz też się zdarza, ale generalnie obecnie regułą się stało, że mi gorąco. wciąż gorąco, jakby mnie kto do pieca wrzucił... ;-(

      Usuń