środa, 30 sierpnia 2017

287. Syndrom wicia gniazda

dostałam
czy można nie będąc w ciąży?

a to ciekawy przypadek...

Muszę ogłosić też, że mam niezbity dowód mojego zdrowia psychicznego
albo wiary w wyzdrowienie z raka

totalny luz przy badankach kontrolnych!


edit po badaniach: 
moje zdrowie fizyczne potwierdzają niezbicie wyniki badań:
1. wznowy brak
2. wątroba i reszta brzucha - czysta!!!


oglądaliście kiedyś Carpool Karaoke?
mega pozytywna energia!
aż chce się wsiąść w auto i śpiewać, tańczyć, wydurniać ;-)

wtorek, 29 sierpnia 2017

286. Idzie jesień

od wczoraj, gdy wstaję rano, jest ciemno za oknem...
niestety nie zmieniłam pory wstawania
to lato odchodzi


może chociaż łaskawy bonus będzie taki, że jesień będzie piekna, słoneczna i złota...
czyli taka jak lubię!

tymczasem na ciemny poranek rekomenduję aksamitny okład nauszny z Eda, a jak!
czy ktoś jest jeszcze moimi muzycznymi wyborami zaskoczony???
I'm sooooooooooooooooooo in love.... ;-)





We could change this whole world with a piano
Add a bass, some guitar, grab a beat and away we go
I’m just a boy with a one man show
No university no degree but lord knows
Everybody’s talking about exponential growth
And the stock market crashing and their portfolios
While I’ll be sitting here with a song that I wrote
Saying love could change the world in a moment
But what do I know?


I’ll paint the picture let me set the scene
I know, I’m all for people following their dreams
Just remember life is more than fitting in your jeans
It’s love and understanding positivity


piątek, 25 sierpnia 2017

285. Wyrodna matka

cieszy się dziesięcioma dniami bez dziecka (które wybyło na pierwsze wakacje bez rodziców)



Potrzebowałam tego czasu...




...mimo, że tęsknota jest w sercu stale obecna

Miałam ambitne plany nadrobienia zaległości
1. towarzyskich
2. domowych
3. związanych z urządzaniem tarasu...

Tymczasem minęło 5 dni, a żaden z punktów nie został zrealizowany

Zasłuchuję się zatem wieczorami w elektryzującej mnie muzyce, śpiewam ze słuchawkami na uszach,
przygotowuję kolację tanecznym krokiem
tonę... w Edzie i innych muzycznych inspiracjach...

dobrze mi
ja...
...wyrodna matka

pozdrawiam Was, o ile ktoś jeszcze jest po tej drugiej stronie...

czwartek, 24 sierpnia 2017

284. Before I dive right into you...







I could fall or I could fly
Here in your aeroplane
I could live, I could die
Hanging on the words you say
I’ve been known to give my all
And jumping in harder than
10,000 rocks on the lake


So don’t call me baby
Unless you mean it
Don’t tell me you need me
If you don’t believe it
So let me know the truth
Before I dive right into you 

wtorek, 22 sierpnia 2017

283. Dlaczego zostałam weganką?

Chłopak robi świetną robotę, więc chętnie promuję...

Nieustannie polecam
1. posłuchać
2. przemyśleć
3. a może nawet wcielić w życie?

a wiesinką na torcie niech będzie moje zapewnienie, że poniższy materiał zaprezentowany jest ze świetnym poczuciem humoru

środa, 5 lipca 2017

282. Czy naprawdę masz wątpliwości?


Zaczyna mnie NIEZMIERNIE dziwić, że osoby (w tym mój własny "rodzony" mąż), których najczęstsze śniadania wyglądają tak:

 a w najlepszym razie tak:




pytają mnie, której śniadania wyglądają od dwóch miesięcy, na przykład tak:




"czy nie boisz się niedoborów w tej diecie?? ona jest taka ograniczająca/ restrykcyjna/ mało zróżnicowana!!"

"czy nie uważasz, że zaraz się rozchorujesz/ osłabniesz?"

"czy jestes pewna, że jest to dla Ciebie dobre/ zdrowe/ bezpieczne?"




odpowiadając na wszystkie te pytania powiem, po dwóch miesiącach nie spożywania martwych zwierząt i dwóch tygodniach nie spożywania nabiału:

1. czuję się świetnie, wreszcie nie boli mnie chronicznie brzuch, nie mam wzdęć lub gazów!
2. wciąż żyję
3. nie jestem słaba, wprost przeciwnie - wreszcie nie zasypiam na siedząco
4. czuje się znacznie sprawniejsza umysłowo
5. mimo, że bardzo tęsknię do mięsa i nabiału (tak! powiem to - uwielbiałam mięso i nabiał!!!!) czuję się cudownie z podjetą decyzją - czuję się odpowiedzialna za siebie i nie chce juz wracać do tego co było moim poprzednim życiem.

i tak mi dopomóż...

I wreszcie... jedno z moich marzeń się spełnia ;-)
pozostaje jeszcze "tylko" załapać się na bilet...
mam ochotę zaśpiewać z radości "bibia be ye ye!!!!!"


środa, 17 maja 2017

281. My, Ziemianie

Kocham zwierzęta...




... i przez całe swoje życie uważałam że zjadanie ich jest w porządku...



Chciałam wierzyć, że w naszym, cywilizowanym kraju istnieje humanitarny chów i humanitarny ubój...

Niestety przemysł mięsno-mleczny dokłada wszelkich starań, aby ten mit żył, a nam, ludziom, jest z tym bardzo... BARDZO! wygodnie.


Zupełnie przez przypadek trafiłam na dokument - Earthlings...



Zabolało
Wstrząsnęło mną na wiele dni i otworzyło oczy i umysł
W głowie kołatało się pytanie "czy na prawdę chcesz w tym uczestniczyć??"
Nie byłam w stanie zagłuszyć tej myśli
I chyba już nie chciałam... Byłoby to wbrew mojemu sumieniu i wbrew poczuciu mojej wrażliwości na krzywdę bezbronnych.

Polecam Wam bardzo serdecznie ten dokument.

Odmawianie ujrzenia prawdy i posiadania tej wiedzy równe jest odwracaniu wzroku, gdy jesteśmy świadkiem bicia dzieci, maltretowania psa, gdy odwracamy się na pięcie, gdy w ciemnym zaułku ktoś katuje bezbronnego człowieka...



Koniec końców oczywiście każdy ma prawo podejmować swoje własne, niezależne decyzje czy one się komuś podobają czy nie, natomiast głęboko wierzę, że aby podejmować świadome decyzje należy mieć pełną wiedzę. I tą daję Wam tutaj na talerzu.
Bierzcie i jedzcie....
A potem podjemujcie ŚWIADOME decyzje. I żeby nie było...wcale nie twierdzę, że jest tylko jedna słuszna droga. Są natomiast na pewno lepsze i gorsze...